„Spełniamy marzenia, które wymagają poświęceń” − napisał w mediach społecznościowych selekcjoner Marcin Kasprowicz, po bezbramkowym remisie z Japonią na mistrzostwach świata do lat 17 w Dominikanie. Po historycznym, pierwszym spotkaniu jakiejkolwiek polskiej reprezentacji kobiecej na mundialu oraz wywalczonym punkcie, nadszedł czas na premierowe gole i zwycięstwo. Ale wygrana nie przyszła łatwo. Biało-czerwone szybko wyszły na prowadzenie, ale potem do pracy wzięły się piłkarki z Afryki. Kilkakrotnie było gorąco pod naszą bramką, ale w niej znakomicie − po raz kolejny − spisywała się Julia Woźniak. Do historii polskiej piłki kobiecej przeszły: Kinga Wyrwas − zdobywczyni pierwszej bramki na MŚ oraz Weronika Araśniewicz, strzelczyni drugiego gola. Polki zostały liderkami grupy. O ich awansie do ćwierćfinału miał zdecydować mecz z faworyzowanymi Brazylijkami.
12
L. Mwenda
21
R. Muwowo
7
G. Chilwizhi
8
H. Matipa
Przez pierwsze 10 minut spotkania to nasze panie dyktowały warunki, miały przewagę, piłkę przy nodze i... objęły prowadzenie. W siódmej minucie miały rzut wolny z lewej strony na wysokości zambijskiego pola karnego. Dośrodkowała kapitan Zuzanna Witek, a strzałem głową wrzutkę zamknęła niepilnowana na czwartym metrze Kinga Wyrwas i to ona zdobyła pierwszego w historii polskiej piłki kobiecej gola na mistrzostwach świata.
Reprezentacja Polski kobiet do lat 17 przed meczem z Zambią. W górnym rzędzie od lewej: Julia Woźniak, Iga Witkowska, Magda Piekarska, Aisha Nsangou, Kinga Wyrwas, Emilia Sobierajska. W dolnym rzędzie od lewej: Zuzanna Witek (kapitanka), Aleksandra Kuśmierczyk, Zofia Pągowska, Oliwia Łapińska, Oliwia Związek.
Biało-czerwone walczyły nie tylko z Afrykankami, ale także z ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Podczas gry z nieba lał się żar, a termometr wskazywał na 30 stopni Celsjusza. Mogło się zatem zdawać, że to rywalki naszych zawodniczek będą miały łatwiej. Polki nie miały łatwej przeprawy, mierząc się przede wszystkim z dynamiką przeciwnika. Prezentowały jednak znacznie bardziej dojrzały futbol, który pozwolił im na zwycięstwo 2:0.
Jesteśmy dzisiaj bardzo szczęśliwi, bo wygraliśmy mecz z Zambią. Taki mieliśmy plan, taką mieliśmy strategię, żeby wykazać się dużym sprytem, ale też i sposobem rozgrywania piłki, stałymi fragmentami gry, które są naszą mocną stroną. A neutralizując przede wszystkim te atuty, które Zambijki miały w poprzednim, przegranym meczu z Brazylią. Ten mecz układał się po naszej myśli, mieliśmy nad nim dużą kontrolę.
► CAŁA ROZMOWA Z TRENEREM MARCINEM KASPROWICZEM JEST DOSTĘPNA <<TUTAJ>>
W przerwie trener Kasprowicz dokonał też trzech zmian. Na placu gry zameldowała się m.in. Weronika Araśniewicz, która zastąpiła Oliwię Związek. Araśniewicz szybko potwierdziła, że wybór, którego dokonał selekcjoner, był opłacalny.
Już na zawsze zapisała się w historii rodzimej piłki kobiecej. Jest przecież pierwszą Polką, która strzeliła gola na mistrzostwach świata. I to nie tylko w kategorii do lat 17, lecz w ogóle (seniorki nigdy bowiem nie uczestniczyły w turnieju tej rangi). Bramka została zdobyta po precyzyjnym uderzeniu piłki głową. „Bardzo mnie ten gol ucieszył. To była taka euforia, że nawet zrobiłam cieszynkę. To był totalny spontan, nie miałam nic przygotowanego. Tylko raz się zdarza, że ktoś strzela tego pierwszego gola w historii występów kadry w mistrzostwach świata” − powiedziała po ostatnim gwizdku portalowi Łączy Nas Piłka szczęśliwa Kinga Wyrwas.
Jeśli Polka miała okazję obejrzeć „Wejście smoka” z legendarnym Brucem Lee, to mogła poczuć się w pewnym stopniu, jak bohater tegoż filmu. Weronika Araśniewicz zaliczyła bowiem „wejście smoka” w starciu z Zambią. Napastniczka biało-czerwonych weszła na boisko tuż po przerwie i już po 10 sekundach od wznowienia gry zdobyła bramkę na 2:0. „Wszystko było wcześniej zaplanowane. Tak właśnie mieliśmy zagrać, więc sztab szkoleniowy powinien być bardzo zadowolony. Wyszło idealnie. Jesteśmy mega ucieszone z tego sukcesu. Było to dla nas bardzo ważne. Na dodatek to pierwsza historyczna wygrana, więc duma jest jeszcze większa” − podsumowała.