Najpierw była przegrana batalia o awans do ekstraklasy, potem sensacyjny triumf w Pucharze Polski, a na koniec pierwszy w historii klubu występ w europejskich rozgrywkach. Rok 1992 należał w polskiej piłce do naszej kadry olimpijskiej (zdobyła srebro w Barcelonie) i do rewelacyjnej drużyny legnickiej Miedzi. Drugoligowcy z Dolnego Śląska już w pierwszej rundzie rundzie PZP trafili na finalistę poprzedniej edycji, znakomite AS Monaco, i wszyscy zastanawiali się, ile goli w dwumeczu strzelą im Jürgen Klinsmann, Youri Djorkaeff i spółka. Optymiści stawiali na co najmniej pół tuzina, pesymiści wieszczyli trudny do pobicia w przyszłości rekord, a skończyło się na… jednym. Padł on na początku pierwszego starcia, w Lubinie (grano na stadionie Zagłębia, bo obiekt w Legnicy nie spełniał wymogów UEFA), a później przez prawie trzy godziny gwiazdy z małego księstwa nie zdołały pokonać bramkarza Miedzi. Kibice przecierali oczy ze zdumienia...
12
K. Wojtkowski
15
T. Gajdzis
Niewielu się spodziewało, że w Lubinie blok defensywny Monaco będzie miał tyle pracy. W akcji obrońca gości Patrick Blondeau i bramkarz Jean-Luc Ettori.
Zaczęło się dla legniczan, grających gościnnie na stadionie w Lubinie, fatalnie. Jeszcze kibice na dobre nie usadowili się na miejscach, kiedy zaszumiał na polu karnym Klinsmann, który mimo asysty dwóch obrońców Miedzi zdołał wycofać piłkę na linię szesnastu metrów, gdzie znajdował się pozbawiony opieki Djorkaeff. Spokojnie przyłożył się do strzału i umieścił piłkę w siatce.
I znów zakotłowało się pod bramką drużyny z małego księstwa. Tym razem strzał Jarosława Gierejkiewicza (9) został zablokowany.
Pierwsza połowa: jeden strzał w „światło” bramki Miedzi gol dla gości, jeden strzał w „światło” bramki Monaco i złapanie piłki przez Jeana-Luca Ettoriego. Gorzej, że nastąpiło to (28. minuta) po rzucie karnym, wykonywanym przez Grzegorza Kochanka za faul na aktywnym Arturze Wójciku. Siedzący obok stanowisk prasowych Daniel Dyluś powiedział potem do radiowego mikrofonu dobitnie: „Ja tego karnego bym strzelił!”. Nie sposób określić, czy celny strzał Kochanka załamałby gości i uskrzydlił legniczan, czy odwrotnie – wyrwałby „książęcą drużynę” z boiskowego marazmu. Bardziej pewne natomiast jest, że ze wspomnianym Dylusiem i Dariuszem Baziukiem (obaj po triumfie w Pucharze Polski trafili do Zagłębia Lubin) „Miedzianka” miałaby znacznie więcej szans na nawiązanie walki z renomowanym rywalem.
Grzegorz Kochanek w walce o piłkę z Yourim Djorkaeffem. Słynny Francuz już w 2. minucie wpisał się na listę strzelców i był to jedyny gol, jaki padł w dwumeczu Miedzi z Monaco.
Rutyniarze z Monaco nie bardzo mogli sobie poradzić z szarżującymi Dziarmagą, Górskim czy Urbaniakiem, uciekali się więc do fauli. Celował w tym zwłaszcza ciemnoskóry Thuram. Nie mógł sobie pograć Klinsmann, którego indywidualnym opiekunem najpierw był Cymbała, a potem Wojtkowski. Okazję do strzelenia bramki miał Niemiec w 87. minucie, kiedy to egzekwował karnego, tym razem Płaczkiewicz stanął na wysokości zadania.
W przeciwieństwie do Monaco Miedź to nie klub milionerów, więc piłkarze musieli dzielić się nawet ręcznikiem. Pierwszy z prawej trener legniczan Ryszard Bożyczko, który tuż przed rozpoczęciem sezonu zastąpił na stanowisku Jerzego Fiutowskiego.
„W drugiej połowie nawet udało nam się ich nacisnąć, ale nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji. A w końcówce – trach – sędzia podyktował jedenastkę dla Monaco. Wziąłem to na luzie, bo choć było 0:1, to my i tak już byliśmy wygrani jako zespół spoza ekstraklasy. Do piłki podszedł Klinsmann. Strzelił technicznie po ziemi w moją lewą stronę, a ja zbiłem piłkę na słupek. Jego koledzy próbowali dobić, ale sfaulowali naszego obrońcę. Jeszcze raz wyszliśmy z opresji” – tak wspomina sytuację z 87. minuty, w której stanął oko w oko ze słynnym niemieckim napastnikiem. Urodzony w Koszalinie bramkarz czuł się w Lubinie jak w domu, bo wcześniej przez sześć sezonów był zawodnikiem Zagłębia. Barw Miedzi bronił tylko przez dwa lata, ale wówczas odniósł największe sukcesy w karierze: zdobył Puchar Polski i zadebiutował w europejskich rozgrywkach. W drugiej połowie lat 90. stoczył zwycięską walkę ze złośliwym nowotworem kości.
Polscy kibice zastanawiali się, na jakiej zagra pozycji. Tydzień wcześniej w towarzyskiej potyczce z Danią niespodziewanie wystąpił bowiem jako piłkarz drugiej linii. Te wątpliwości rozwiał dyrektor sportowy klubu z małego księstwa, Henri Biancheri: „Klinsmann jako pomocnik to sprawa selekcjonera Vogtsa” – tłumaczył przed meczem. „U nas Niemiec jest wyłącznie napastnikiem”. Zapowiedź się sprawdziła, choć mogło zaskoczyć, że goście zdecydowali się na ustawienie z tylko jednym klasycznym snajperem. Król strzelców Bundesligi z sezonu 1987/88 błysnął już w pierwszej akcji, swobodnie uwalniając się od dwóch obrońców i wystawiając piłkę Youriemu Djorkaeffowi, który zdobył gola. Potem jednak gasł z każdą chwilą, a w końcówce spotkania jeszcze zmarnował karnego. „U Vogsta prawa pomoc, w Monaco środek ataku. Czuję się tymi roszadami rozkojarzony” – żalił się, schodząc do szatni.
Prawdziwe emocje zaczęły się dopiero w 84. minucie. Szalenie spokojny mecz, szalenie spokojny trener Arsène Wenger i nagle… niemiecki sędzia usuwa go z ławki. „Zaszkodziła mi dobra znajomość niemieckiego” – wyjaśnił potem opiekun Monaco. „Zbyt gwałtownie wyraziłem protest przeciw brakowi reakcji arbitra na jeden z brutalniejszych fauli zawodnika Miedzi...”.
► Fragment relacji Romana Hurkowskiego; „Piłka Nożna”, 22 września 1992 r.
Trudno na gorąco dociekać, czy Francuzi najzwyczajniej w świecie zlekceważyli przeciwnika, traktując mecz w kategoriach co najwyżej poważniejszego sprawdzianu przed kolejnym meczem ligowym, czy po prostu w chwili obecnej Monaco znajduje się w gorszej dyspozycji. Faktem jest, że Francuzi nie bardzo mogli sobie dać radę z ofensywnymi zapędami legniczan, którzy na swoje nieszczęście – poczynając od pola karnego Ettoriego – nie bardzo potrafili wznieść się ponad ligową skuteczność.
► Pierwszy, historyczny mecz Miedzi Legnica w europejskich pucharach
► 388. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach
► 108. mecz klubu z Polski w Pucharze Zdobywców Pucharów
► 15. porażka polskiego klubu w meczach 1/16 finału europejskich pucharów w rozmiarze 0:1
► 190. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach na własnym boisku
► 290. mecz polskiego klubu w europejskich pucharach ze straconą bramką
► 10. porażka polskiego klubu w PZP w rozmiarze 0:1
► 20. porażka polskiego klubu w 1/16 finału europejskich pucharów na własnym boisku
► Piąty mecz polskiego klubu w 1/16 finału PZP na własnym boisku bez zdobytej bramki
► 15. mecz polskiego klubu w 1/16 finału PZP na własnym boisku ze straconą bramką