Faworyci nie zawsze wygrywają − to powiedzenie sprawdziło się już w pierwszym spotkaniu reprezentacji Polski kobiet do lat 17 na mistrzostwach świata w Dominikanie. Debiutujące na mundialu biało-czerwone (nigdy wcześniej żadna kobieca kadra naszego kraju nie wystąpiła w turnieju tej rangi!) postawiły się znacznie wyżej notowanym Japonkom i wywalczyły historyczny punkt. Nie broniły się rozpaczliwie, zagrały odważnie, z polotem, i co najważniejsze − stwarzały okazje do zdobycia bramki. Nerwowo zrobiło się w doliczonym czasie, gdy sędzia główna sprawdzała na VAR-ze, czy Japonii nie należał się rzut karny (ręka Igi Witkowskiej). Na szczęście Deily Gómez z Kostaryki nie zdecydowała się na odgwizdanie jedenastki. „To cenny punkt, który trzeba szanować” − powiedział trener Polek, Marcin Kasprowicz.
5
M. Sakaki
11
R. Nezu
9
M. Sato
14
M. Shinjo
Reprezentacja Polski kobiet do lat 17 zapisała się w historii w momencie awansu do finałów mistrzostw świata dzięki trzeciemu miejscu w Euro. W debiucie w mundialu udowodniła, że ma szanse zawalczyć o najwyższe cele i napisać kolejny piękny rozdział historii.
Reprezentacja Polski kobiet do lat 17 przed meczem z Japonią. W górnym rzędzie od lewej: Julia Woźniak, Iga Witkowska, Magda Piekarska, Małgorzata Rogus, Krystyna Flis, Oliwia Łapińska. W dolnym rzędzie od lewej: Zuzanna Witek (kapitanka), Maja Zielińska, Lena Marczak, Julia Ostrowska, Oliwia Związek.
Największa dramaturgia miała miejsce w ósmej minucie doliczonego czasu gry. Sztab reprezentacji Japonii poprosił o challenge, by zweryfikować, czy przy strzale jednej ze swoich piłkarek Iga Witkowska zagrała piłkę ręką. Sędzia Deily Gómez zobaczyła akcję na monitorze i nie podyktowała rzutu karnego, ale przyznała jeszcze rzut rożny. Po nim znów zrobiło się potężne zamieszanie, lecz piłkę złapała Woźniak, którą śmiało można nazwać bohaterką spotkania.
Jak najbardziej jest to cenny punkt. Trzeba go szanować. Ten mecz mógł różnie się ułożyć. I tak naprawdę nasze sytuacje bramkowe, klarowne, stuprocentowe mogły sprawić, że byśmy byli też zwycięzcami. Natomiast rywal też stworzył sobie sytuacje bramkowe, gdzie były problematyczne i sporne momenty. Ale wybroniliśmy je. Tutaj świetna postawa Julii Woźniak i całego bloku obronnego, całego zespołu sprawiła, że podzieliliśmy się punktami z Japonią.
► CAŁA ROZMOWA Z TRENEREM MARCINEM KASPROWICZEM JEST DOSTĘPNA <<TUTAJ>>
To był bardzo dobry mecz w wykonaniu tej zawodniczki. Dzięki jej ofiarnym interwencjom w drugiej połowie Polki nie straciły gola. W 73. minucie w kapitalny sposób zablokowała strzał Momo Sato, po którym piłka wyszła na rzut rożny dla Japonek. W doliczonym czasie młoda defensorka przeżyła chwilę grozy. Po uderzeniu Ririki Nezu futbolówka odbiła się od jej ręki i wyszła za boisko. Trener rywalek poprosił o sprawdzenie tej sytuacji na VAR-ze. Po analizie pani sędzia uznała, że Japonii nie należy się rzut karny, a jedynie rzut rożny. Witkowska mogła odetchnąć z ulgą.
Obok Oliwii Związek to właśnie Julia Ostrowska miała dwie wyborne okazje do pokonania japońskiej bramkarki. Mao Fukuda była najsłabszym punktem drużyny z Kraju Kwitnącej Wiśni. Można powiedzieć żartobliwie, że wcieliła się w żeńską wersję Świętego Mikołaja, bo chętnie rozdawała Polkom prezenty. Tak był w 35. minucie, gdy w niezrozumiały sposób podała piłkę… naszej napastniczce. Ostrowska chyba się tego nie spodziewała i kopnęła futbolówkę wprost w bramkarkę. W 2. połowie zaś główkowała tuż obok bramki, po centrze Julii Przybył.
Czuję lekki niedosyt, bo według mnie mogłyśmy ten mecz zdecydowanie wygrać, ale szanujemy ten punkt. Japonia była bardzo trudnym przeciwnikiem i ten remis na pewno będzie bardzo ważny w kontekście wyjścia z grupy. Działamy dalej.
Podczas mistrzostw świata kobiet U17 w Dominikanie FIFA testowała nową formułę systemu VAR. Każdemu z trenerów przysługiwały dwie możliwości tzw. challenge'u w sytuacjach na niekorzyść jego drużyny. Chociaż… nie do końca, o czym mówił po meczu selekcjoner biało-czerwonych, Marcin Kasprowicz: „Jeśli nasz protest zostanie uznany, to ten challenge znowu mam. Więc przez całe spotkanie mogę mieć jego wielokrotność. Ale w momencie, gdy wzięliśmy jeden, a gola ostatecznie nie było, to ten nam już przepada. Co najciekawsze – sędzia sygnalizuje przez mikrofon kibicom na trybunach, jaką decyzję podejmuje, i dlaczego”.
To był bardzo trudny mecz i myślę, że każda z nas powie to samo. Wszystkie walczyłyśmy i dałyśmy z siebie, jak najwięcej tylko mogłyśmy. Dobrze przechodziłyśmy z obrony do szybkiego ataku. Stworzyłyśmy sobie kilka sytuacji i szkoda, że nie udało się ich wykorzystać. Japonia też miała okazje i uważam, że możemy być z siebie zadowolone. Przed kolejnym meczem chcemy poprawić skuteczność i będzie dobrze.