Koniec roku to czas podsumowań. W redakcyjnym gronie przeanalizowaliśmy wszystkie materiały wideo oraz mecze, które pojawiły się na łamach Biblioteki PZPN w 2024 roku. Ograniczenie się do zaledwie 10 pozycji, przy tak bogatych zasobach, nie było zadaniem łatwym. W pierwszej kolejności zrezygnowaliśmy z umieszczenia na naszej liście „świeżynek”, czyli wydarzeń piłkarskich mijających 366 dni (rok przestępny). Uznaliśmy, że lepiej będzie przypomnieć spotkania i reportaże z dawnych lat. Zapraszamy więc na mały futbolowy „Wspomnień czar”.
Zacznijmy może od pucharowych debiutantów, których przygoda z europejskimi rozgrywkami nie trwała długo i przydarzyła się tylko raz w ich historii. W naszych zbiorach pojawił się w tym roku mecz Stali Rzeszów z najstarszym walijskim klubem – Wrexham FC. Sensacyjni triumfatorzy Pucharu Polski (rzeszowianie wywalczyli go będąc jeszcze drugoligowcem) zmierzyli się z tym zespołem 22 października 1975 r. w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów (w I rundzie wyeliminowali Skeid Oslo). Ta rywalizacja nie skończyła się pomyślnie dla popularnych Żurawi. Ekipa ze stolicy województwa podkarpackiego przegrała wyjazdowe spotkanie 0:2, po golach Billyego Ashcrofta. Rewanż odbył się 5 listopada w Rzeszowie, a mecz zakończył się remisem 1:1.
Z nostalgią pucharowe występy wspominają na pewno kibice krakowskiego Hutnika. W 1996 roku drużyna z Suchych Stawów reprezentowała Polskę w Pucharze UEFA. Po przebrnięciu dwóch faz eliminacyjnych, krakowianie trafili w I rundzie na bardzo wymagającego rywala – AS Monaco, w składzie którego mogliśmy podziwiać takie gwiazdy jak: Fabien Barthez, Emmanuel Petit, Enzo Scifo czy Viktor Ikpeba. 11 września ekipa z Nowej Huty stawiła im czoła na własnym stadionie. Jako że stan murawy pozostawiał wiele do życzenia, nie było mowy o finezyjnej grze. Spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem 1:0 zespołu z księstwa (po bramce Ikpeby). Rewanż odbył się już w znacznie lepszych warunkach. Na Stadionie Louisa II AS Monaco wygrało 3:1.
Do naszych zbiorów trafiły w 2024 roku jeszcze inne ciekawe mecze. W porównaniu z omówionymi na wstępie, te zakończyły się triumfami polskich drużyn. Zacznijmy od pierwszego z nich. 5 listopada 1980 roku Widzew Łódź rywalizował w Turynie z Juventusem w 1/16 finału Pucharu UEFA. Było to starcie numer dwa tych zespołów. Dwa tygodnie wcześniej łodzianie odnieśli sensacyjne zwycięstwo przed własną publicznością 3:1. Na rewanż do Turynu udawali się więc w dobrych nastrojach. Na Stadio Comunale wynik był jednak odwrotny. O tym, która z ekip awansuje do kolejnej rundy decydowały rzuty karne. W serii jedenastek widzewiacy byli bezbłędni, a dwa strzały graczy bianconerich wybronił Józef Młynarczyk (4-1 dla łodzian). W 1/8 finału zameldował się więc polski klub.
6 lat później byliśmy świadkami innej polsko-włoskiej rywalizacji. Do Warszawy na Stadion Wojska Polskiego przyjechał Inter Mediolan, by zmierzyć się z Legią w II rundzie Pucharu UEFA (1/16 finału). 22 października 1986 r. mogliśmy zobaczyć kawał dobrego futbolu w wykonaniu Wojskowych, którzy pokonali naszpikowanych gwiazdami światowego formatu nerazzurrich 3:2. Pomiędzy tym meczem a starciem Widzewa z Juventusem była jedna, zasadnicza różnica – do dalszych gier awansował przedstawiciel Serie A. W rewanżu Inter wygrał 1:0. Decydujące okazały się gole strzelone przez Włochów w Warszawie.
W naszej Bibliotece publikujemy nie tylko spotkania, ale również ciekawe artykuły, pomeczowe studia oraz reportaże. W 2024 r. udało nam się pozyskać prawdziwą perełkę. Część z Państwa będzie być może pamiętać spotkanie łódzkiego Widzewa ze Spartą Praga w 1/16 finału Pucharu UEFA, które rozegrano 19 października 1983 roku w... Białymstoku. Europejska federacja nałożyła na RTS karę za skandaliczne zachowanie kibiców tej drużyny w półfinale Pucharu Europy z Juventusem sezon wcześniej (sędzia liniowy trafiony butelką w głowę). Widzewiacy musieli wystąpić w roli gospodarza minimum 250 km od Łodzi. Na Podlasie było trzeba jakoś dotrzeć, więc fani wyruszyli do Białegostoku pociągiem. I właśnie reportaż z tego wydarzenia można było obejrzeć na naszym portalu. A po wygranej RTS-u 1:0 podróż powrotna odbyła się w dobrych nastrojach. Te popsuły się w rewanżu, bo Sparta zwyciężyła 3:0.
Pozostańmy jeszcze w temacie materiałów filmowych. Przenieśmy się teraz do dnia 3 października 1989 r. Do Wyszkowa zawitała wówczas reprezentacja Polski do lat 20, by zmierzyć się towarzysko z Austrią. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. W ekipie biało-czerwonych mogliśmy zaobserwować wielu późniejszych medalistów igrzysk olimpijskich w Barcelonie i przyszłych reprezentantów kadry A, jak np. Aleksandra Kłaka, Tomasza Wałdocha, Jerzego Brzęczka czy Ryszarda Stańka. W archiwach TVP zachował się minutowy materiał z tego meczu, w którym podziwialiśmy nie tylko piłkarzy biegających po boisku, lecz także... piękno okolicznej przyrody.
Cofniemy się teraz o ponad 9 lat. 24 września 1980 r. wielu kibicom biało-czerwonych zaszkliły się oczy. Z drużyną narodową żegnał się tego dnia jeden z najwybitniejszych piłkarzy – Włodzimierz Lubański. W tamtym momencie gazety rozpisywały się o jubileuszowym, 80. meczu w kadrze legendy Górnika Zabrze, która w pożegnalnym występie w trykocie z orzełkiem zdobyła 50. bramkę, w zremisowanym 1:1 towarzyskim spotkaniu z Czechosłowacją. W takim przeświadczeniu pan Włodzimierz żył przez kolejne 15 lat. Aż do 1995 r., kiedy to specjalna komisja dokonała weryfikacji oficjalnych meczów reprezentacji. Okazało się, że wtedy, że konfrontacja z Czechosłowakami na Stadionie Śląskim była 75. występem Lubańskiego, a gol 48.
Pozostajemy na Górnym Śląsku, i w Chorzowie, choć mowa będzie o GKS-ie Katowice. 5 października 1988 r. w Kotle Czarownic doszło do starcia GieKSy z Glasgow Rangers w I rundzie Pucharu UEFA. Mecz rozgrywano na śląskim gigancie z konieczności, gdyż obiekt GKS-u przechodził gruntowny remont. Stadion Śląski, który w przeszłości był świadkiem wielu niezapomnianych wydarzeń w polskim futbolu, tym razem okazał się niezbyt szczęśliwy. Katowiczanie przegrali z Rangersami 2:4 (dwa tygodnie wcześniej w Glasgow ulegli 0:1). Skrót z tego spotkania mogą Państwo obejrzeć w naszej Bibliotece. Wspominamy o nim z uwagi na osobę Jana Furtoka – zdobywcę pięknej bramki na 1:0. Legendarny napastnik GKS-u i 36-krotny reprezentant Polski zmarł 26 listopada 2024 r., w wieku 62 lat.
Nie od dziś wiadomo, że polska bramkarzami stoi. Od niepamiętnych czasów możemy pochwalić się wieloma znakomitymi fachowcami w tej dziedzinie. W historii rodzimego futbolu znaleźli też tacy bramkarze, którzy wygrywali najcenniejsze trofeum w klubowej piłce – Puchar Europy. Tak się złożyło, że nasze przepastne archiwa zasiliły w 2024 roku dwa finałowe starcia, w których mogliśmy oglądać reprezentantów Polski.
27 maja 1987 r. po tytuł najlepszej drużyny na Starym Kontynencie sięgnęło FC Porto. W bramce popularnych Smoków stał Józef Młynarczyk, a jego zespół ograł Bayern Monachium (2:1). Sposób na pokonanie Polaka znalazł jedynie Ludwig Kögl. „Młynarz” był drugim w historii graczem z naszego kraju, który zdobył Puchar Europy. 2 lata wcześniej tej sztuki dokonał Zbigniew Boniek.
Na deser zostawiliśmy finał Ligi Mistrzów z sezonu 2004/05. W Stambule AC Milan mierzył się z Liverpoolem. Był to jeden z najbardziej pamiętnych meczów w historii tych rozgrywek. 25 maja 2005 r. działo się naprawdę wiele, a w roli głównej wystąpił tego wieczora Jerzy Dudek. The Reds przegrywali do przerwy 0:3 i wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Ale w 2. połowie stała się rzecz niebywała. Liverpool strzelił trzy gole i doprowadził do remisu. Doszło do dogrywki, w której pierwsze skrzypce grał polski bramkarz. Potem mieliśmy serię rzutów karnych, a w nich: „Dudek dance”, obronione strzały Andrei Pirlo oraz Andrija Szewczenki i zwycięstwo liverpoolczyków 3-2!
A jakie historyczne spotkania przyniesie Nowy Rok? O tym przekonacie się Państwo w kolejnych miesiącach. Zapraszamy do uważnego śledzenia Biblioteki PZPN oraz aplikacji mobilnej Łączy Nas Piłka Player.