Mówi się, że kobieta zmienną jest. Ale w przypadku reprezentacji do lat 17, takie określenie jest zdecydowanie nie na miejscu. W 2024 roku biało-czerwone przyzwyczaiły kibiców do… powtarzalności, czyli znakomitych wyników i osiągnięć. Pieczę nad wszystkim sprawował trener Marcin Kasprowicz, bez którego te sukcesy nie byłyby możliwe. Koniec roku jest idealnym momentem, aby przeżyć to jeszcze raz. Powróćmy więc – w formie alfabetu – do miłych chwil i wzruszeń, jakie dostarczyła kobieca reprezentacja Polski do lat 17.
A – jak Araśniewicz. To bez wątpienia najlepsza zawodniczka młodego pokolenia w Polsce. W kwalifikacjach do mistrzostw Europy w Szwecji zdobyła cztery bramki, walnie przyczyniając się do awansu. Na ogromnym talencie Weroniki Araśniewicz poznali się wysłannicy drużyny FC Barcelona. Latem 2024 r. Polka dołączyła do biało-czerwonej kolonii w stolicy Katalonii. Wcześniej do ekipy blaugrany trafiły: Emilia Szymczak i Ewa Pajor.
B – jak Belgia. Był to pierwszy grupowy rywal Polek na Euro 2024. Starcie w Lund zakończyło się bardzo ważnym zwycięstwem (1:0). Gola na wagę trzech punktów strzeliła Oliwia Związek. Wynik spotkania mógł być wyższy, ale rzutu karnego nie wykorzystała w końcówce Zuzanna Witek, kapitanka polskiego zespołu.
C – jak cel. Ten nasze piłkarki miały zawsze jasno postawiony przez Marcina Kasprowicza. Najważniejsze z nich udało się osiągnąć. Pierwszym był awans do mistrzostw Europy. W Szwecji głównym celem było rozegranie pięciu spotkań, bo tylko wtedy można było spełnić marzenie o grze na mistrzostwach świata (udział zapewniali sobie finaliści i trzecia drużyna Euro).
D – jak Dominikana. To tam rozegrano finały mistrzostw świata kobiet do lat 17. Był to ósmy mundial w historii w tej kategorii wiekowej. Dominikana zorganizowała turniej tej rangi po raz pierwszy. Reprezentantki tego kraju nie zdołały jednak wyjść z grupy. Zajęły w niej 3. miejsce, z tylko jednym punktem.
E – jak eliminacje. Aby znaleźć się w gronie finalistek mistrzostw Europy, biało-czerwone musiały przejść przed dwustopniowe kwalifikacje. Polki, mówiąc kolokwialnie, „przejechały się” w nich po rywalkach. Wygrały wszystkie sześć spotkań – po trzy w rundzie I i II. Na dodatek z imponującym bilansem bramkowym. W pierwszej fazie eliminacji wynosił on 13-1, w drugiej został jeszcze poprawiony: 17-1.
F – jak Francja. Piąty rywal na Euro. Konfrontację z Francuzkami biało-czerwone będą pamiętały do końca życia. Nasze zawodniczki rywalizowały nie tylko o 3. miejsce, ale również o paszporty do Dominikany. I właśnie pokonanie Francji w rzutach karnych 4-2 okazało się przepustką do mistrzostw świata.
G – jak gol numer 1. Skoro mowa o mundialu, warto wspomnieć o zawodniczce, która była strzelczynią pierwszego, historycznego gola na MŚ. Była nią Kinga Wyrwas, która trafiła do siatki w 7. minucie spotkania z Zambią (2:0) w 2. kolejce fazy grupowej.
H – jak historyczne osiągnięcie. W dziejach polskiej piłki nożnej było wiele wydarzeń, które wspominamy do dziś. W historii męskiego futbolu są to medale mistrzostw świata 1974 i 1982 (za trzecie miejsca). Będą to również pamiętne krążki – złoty i srebrny – na igrzyskach olimpijskich w 1972, 1976 i 1992 roku. Nasze piłkarki o takich sukcesach mogły pomarzyć. Największym osiągnięciem było mistrzostwo Europy reprezentacji do lat 17 (2013). Po 11 latach historycznym osiągnięciem mogą się pochwalić zawodniczki kadry U17 oraz kadry A. Juniorki awansowały po raz pierwszy na mundial, a seniorki wystąpią na premierowym Euro.
I – jak incredibile. W języku włoskim to słowo oznacza: niesamowite. Jeśli dziś, z perspektywy czasu, popatrzymy na to, co osiągnęły polskie piłkarki w kategorii do lat 17 w 2024 roku, śmiało możemy określić to właśnie tym słowem. Zwłaszcza, że chyba mało kto wierzył, że biało-czerwone mogą odnieść sukces w starciach z wyżej notowanymi przeciwniczkami.
J – jak Japonia. Była pierwszym rywalem Polek na mundialu. Debiutantki czekało starcie z bardzo mocnym zespołem. Japonki w tej kategorii wiekowej triumfowały raz, a dwukrotnie były wicemistrzyniami świata. Nie dziwne, że były faworytkami. Biało-czerwone nie przestraszyły się piłkarek z Kraju Kwitnącej Wiśni, nie broniły się rozpaczliwie, lecz zagrały odważnie i mogły pokusić się nawet o strzelenie gola. Bezbramkowy wynik przyjęto w Polsce bardzo dobrze. „To cenny punkt, który trzeba szanować” – powiedział Marcin Kasprowicz.
K – jak Kasprowicz. Skoro został wywołany do tablicy, trzeba powiedzieć kilka słów o ojcu sukcesów. W 2019 r. Marcin Kasprowicz przejął kadrę od Niny Patalon, która objęła drużynę do lat 19, a dwa lata później została selekcjonerką kadry A. Urodzony w Białej Podlaskiej trener doskonale znał część zawodniczek z długoletniej pracy w PZPN z zespołami juniorskimi. Niektóre z nich, jak np. Oliwię Związek, miał okazję trenować już wcześniej – gdy był koordynatorem Akademii Młodych Orłów w rodzinnej miejscowości. Ta wiedza przydała się w prowadzeniu kadry U17, z którą doktor Kasprowicz (pracę doktorską obronił w 2017 r.) dwukrotnie awansował do ME i raz do MŚ.
L – jak liderki. Kibice oglądający mecze podczas Euro i mundialu nie powinni być zdziwieni, jeśli za takie zawodniczki uznamy Weronikę Araśniewicz oraz Zuzannę Witek – kapitankę reprezentacji. Obie bardzo chwalił również selekcjoner. Były liderkami przez duże „L”. Ale trener podkreślał również wielki wkład w sukcesy wszystkich pozostałych piłkarek.
Ł – jak łzy. Są nieodłączną częścią sportu. Płyną ze szczęścia lub niepowodzenia. Nasze juniorki doświadczyły w 2024 roku obu takich sytuacji. 18 maja Polki płakały z radości. Stanęły na podium mistrzostw Europy i cieszyły się z awansu do MŚ. Tam zaś uroniły łzy po przegranej w ćwierćfinale z Koreą Północną (0:1), czego konsekwencją było odpadnięcie z turnieju.
M – jak motto. „Być lepszym niż dziś” – to motto trenera Kasprowicza. Od początku pracy z drużyną do lat 17 starał się zaszczepić je zawodniczkom. Zdaniem szkoleniowca tylko rywalizowanie z najmocniejszymi reprezentacjami sprawi, że Polki będą miały inspirację do tego, aby stawać się jeszcze lepszymi. Bo tylko wtedy, w niedalekiej przyszłości, znajdą się w kadrze A i będą stanowić o jej sile.
N – jak nauka. Jest takie powiedzenie, które wielu z nas słyszało w dzieciństwie od rodziców: „Ucz się dziecko, ucz, bo nauka to potęgi klucz”. Z takiego założenia wychodził również trener Kasprowicz. Dla dydaktyka z wykształcenia ważne było, aby jego podopieczne nie zaniedbywały nauki. Dlatego też podczas zgrupowań nie tylko trenowano, ale również nauczano. Piłkarki miały lekcje z różnych przedmiotów − języka polskiego i obcego, matematyki czy biologii.
O – jak obrończynie. Zarówno podczas Euro, jak i mundialu skład defensywy pozostał niezmienny. Szkoleniowiec ustawiał zespół trójką z tyłu. Poza meczem z Hiszpanią na ME, gdy na środku zagrała Martyna Bartczak, w pozostałych spotkaniach występowała żelazna trójka obrończyń: Iga Witkowska, Oliwia Łapińska i Magda Piekarska. Kiedy trzeba było bronić się przed atakami rywalek, wspierała je dodatkowo dwójka wahadłowych. Łapińska była bohaterką starcia z Francją na mistrzostwach Europy. To jej bramka na 2:2 doprowadziła do serii rzutów karnych, wygranych przez biało-czerwone.
P – jak porażki. Są wkalkulowane w każdą dyscyplinę sportu. I trzeba je przyjąć z honorem. W przypadku Polek przytrafiły się one z późniejszymi triumfatorkami. Na Euro 2024 przegrały grupowy mecz z Hiszpanią (0:1), która potem została mistrzem Europy. Na mundialu natomiast doznały porażki w ćwierćfinale z Koreą Północną (0:1) – faworytem do końcowego triumfu, który stał się faktem 3 listopada – po wygranej w rzutach karnych z... Hiszpankami. „Jesteśmy dumni. Wracamy do Polski z podniesionymi głowami” – powiedział po odpadnięciu z MŚ nasz selekcjoner.
R – jak refleksja. Istotnymi kwestiami po porażce są: umiejętność wyciągania wniosków i staranie się, by podobnych błędów nie popełniać w przyszłości. Często z ust piłkarzy słyszymy tego typu słowa. Pytanie tylko, czy idzie za tym refleksja? Na przykładzie polskich juniorek można stwierdzić, że tak. Gdy Julia Ostrowska czy Weronika Araśniewicz miały problemy ze skutecznością, były sfrustrowane. Selekcjoner nie zamierzał ich za to ganić. W wieku 15 czy 16 lat takie sytuacje się zdarzają. „Teraz się nic nie stało, ale miej refleksję. Zastanów się nad tym, co poprawić, zapytaj trenera, jeśli jesteś zainteresowana, przyjdź po poradę. Ja wtedy wiem, że ty zapamiętasz. Nie na zasadzie, że ktoś mi coś wskazał i narzucił” – tłumaczył w wywiadzie na ŁNP opiekun reprezentacji U17.
S – jak selekcja. Dobór zawodniczek do kadry nie jest prostą sprawą. Przekonał się o tym trener Kasprowicz. Bardzo ważna jest selekcja. Priorytetem są umiejętności piłkarskie, a dalej – zachowanie danej osoby na zgrupowaniu, podczas treningu i meczu. Ważna jest też mentalność: pozytywne myślenie, dobra energia oraz zaangażowanie. Liczy się więc, jak to określano w PRL-u – kolektyw. Po efektach widać, że selekcja została przeprowadzona prawidłowo.
T – jak turniejowa jedenastka. Po zakończeniu każdej imprezy UEFA i FIFA wybierają najlepsze zawodniczki i tworzą z nich turniejową jedenastkę. Po Euro 2024 znalazły się w niej bramkarka Julia Woźniak oraz pomocniczka Weronika Araśniewicz. Natomiast wśród pięciu najładniejszych goli ten strzelony przez Oliwię Łapińską w spotkaniu z Francją. Po mundialu żadna z Polek nie znalazła wśród zwyciężczyń turniejowych MVP.
U – jak U19. Misja selekcjonera związana z zespołem do lat 17 zakończyła się po MŚ. Teraz rozpoczął się nowy etap w karierze trenera Kasprowicza. Odpowiadać będzie za wyniki kadry U19 kobiet. Już podczas pierwszego zgrupowania w składzie pojawiło się wiele piłkarek z drużyny U17.
W – jak Woźniak. To nazwisko padało wielokrotnie z ust telewizyjnych komentatorów. Bramkarka Julia Woźniak popisywała się w obu turniejach kapitalnymi interwencjami, które ratowały polski zespół przed utratą goli. „Ja bardzo lubię – w cudzysłowie – latać i sprawia mi to dużą satysfakcję. A jeszcze, jak mogę pomóc drużynie wygrać lub w tym przypadku zremisować, to jeszcze mocniej napędza mnie to do pracy” – powiedziała po bezbramkowym meczu z Japonią na MŚ.
Z – jak Zambia. Spotkanie z tym rywalem w 2. kolejce mundialu w Dominikanie zapisało się w historii polskiego futbolu kobiecego. 21 października 2024 r. reprezentacja do lat 17 odniosła pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach świata. Pokonała Zambię 2:0, po trafieniach Wyrwas i Araśniewicz. Była to jedyna wygrana Polek w tym turnieju.